Mazda, MX-5, Top Gear

Pierwszym zadaniem prowadzących było dostać się do Gruzji, gdzie auta zaparkowane zostały w wojskowym samolocie transportowym. To właśnie tam Panowie przedstawiają i argumentują swoje wybory. James May zdecydował się na BMW Z3, Richard Hammond na Fiata Barchettę, a Jeremy Clarkson postanowił zmierzyć się z bezdrożami podróżując Mazdą MX-5.

Odcinek z trzema roadsterami został wyemitowany przy okazji świąt i jego koncepcja była prosta. Trzej mędrcy w roadsterach wiozą dary dla dzieciątka. Okazało się jednak, że po wylądowaniu prezenterzy znaleźli się w Iraku. Do Betlejem mieli oni 1200 mil drogi, a jazda Mazdą MX-5 nie ma nic wspólnego z jazdą opancerzonym czołgiem.

Mazdą MX-5 do Betlejem? Żaden problem!

Chcąc uniknąć ewentualnych problemów prowadzący decydują się jechać drogą przez Iran, Turcję i Syrię. Decydując się na MX-5 Jeremy dokonał najlepszego wyboru z całej trójki. Najpopularniejszy roadster na świecie cieszy się reputacją niezawodnego auta. Clarkson jechał Mazdą MX-5 drugiej generacji, czyli wersją określoną jako NB.

Jego egzemplarz oryginalnie był koloru złotego, nie wiadomo jednak jaka jednostka napędowa pracowała pod maską. Mazda MX-5 napędzana była silniami 1,6 oraz 1,8, których moc sięgała nawet do blisko 180 KM, a było to możliwe dzięki turbosprężarce.

Po raz pierwszy zalety japońskiego roadstera Clarkson poczuł po tym jak prezenterzy nie zostali wpuszczeni do Iranu. Postanowili oni zdjąć kamizelki kuloodporne i spróbować cieszyć się z jazdy swoimi autami na górzystych serpentynach w północnej części Iraku.

Dzięki tylnemu napędowi i manualnej skrzyni biegów to właśnie podróż złotą Mazdą MX-5 była bardzo emocjonująca. Japoński roadster potwierdził swoją niezawodność przez całą wyprawę, pomimo głupoty swojego kierowcy. Zaczęło się od powciskania worków z piaskiem do boczków drzwiowych, próbując uczynić auto kuloodpornym. Pocisk kalibru 9 mm przestrzelił Mazdę na wylot pozostawiając dziury w drzwiach.

Sześciokołowy roadster – tylko w Top Gear

Później Jeremy chciał przygotować MX-5 do offroadowych wojaży. Pierwszym etapem całego nadwozia w kolorowe pasy, nie wiadomo jak miało to poprawić właściwości jezdne. Szalonym pomysłem było poszerzenie tylnej osi i domotowanie kolejnej pary kół, przez co ten konkretny egzemplarz stał się jedyną na świecie, sześciokołową Mazdą MX-5.

Po kilkudniowej podróży całej trójce udało się szczęśliwie dojechać do celu. Niezwykła wyprawa do Betlejem była prawdziwym testem sprawności. Mały japoński roadster potwierdził swoją opinię niezawodnego i bardzo wytrzymałego auta, które zniosło nawet głupie pomysły scenarzystów Top Gear.

przeczytaj cały artykuł "Mazda MX-5 do Betlejem – szalony test Top Gear"

Informacje o plikach cookie Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...